Martyśkowe towarzystwo ;)


Martyśkowa :)

Plac zabaw, czy piaskownica. Z nimi związane całe mnóstwo wspomnień z dzieciństwa. Nowe znajomości, nowe umiejętności czy podjęte próby. Tam zwłaszcza panuje beztroskość dziecięca i radość, taka po prostu, szczera. Nawet jeśli sprzeczka o foremkę, to chwilowa.
Wczoraj Martynka pierwszy raz wylądowała w piaskownicy. Wylądowała, bo stanęła na ruchomych piaskach i BAM ! na pupkę. Nie omieszkała skorzystać ze sprzętu na wyposażeniu piaskownicy. Piasek został "wymacany", prób zjadliwości nie było. Przynajmniej tym razem ;) wszystko przed nami.
Piłeczka. Kolorowa, malutka... Spontaniczny zakup,  a dzieci się o nią zabijały. Proszę Panią, a czy możemy się pobawić piłeczką z dziewczynką ?, Martynko masz, łap piłeczkę... Ojjj nie złapałaś. Masz... ja Ci podam... Choć za rączkę pójdziemy się bawić.
Spotkałyśmy się z niesamowitą życzliwością od dzieci władających tamtym placem zabaw, bo nie były tam pierwszy raz.  Niespełna 2 letni chłopiec tulił Martyśkę, bo tak mu się spodobała hihi. Potem dzielił się paluszkami i głaskał po główce i tulił. Inny zaś, dzielić się chciał słodką drożdżówką i jak starszy, opiekuńczy brat przytulił ją, a zaraz potem rzekł: Chodź Mała, pobawimy się razem. Ja Ci pomogę :) A Martynka co ? Świetnie rozumiała prośby dzieci. Buzię cały czas miała wesołą, oczka rozpromienione. A ja, patrzyłam na ten cudny widok... Na ukochaną córeńkę... i nie dowierzałam... że to wszystko tak szybko się dzieje, że czas tak gna... Że jest coraz większą, mądrą dziewczynką. A zaraz potem myśl, że super jeśli kiedyś Martynka będzie taką cudowną starszą siostrą, jak te dzieci z placu zabaw. Będzie autorytetem, wzorem i radością dla młodszego rodzeństwa. No i łezka już mi się w oku kręci ;)



Dzisiaj bez słońca, za to dużo deszczu. Ale to dobrze... lada chwila się pięknie zazieleni. Uwielbiam ! Bo zieleń tak optymistycznie nastraja. Nudy nie było, ojj nie ! Majka (3l.) odwiedziła nas wraz z mamą, moją licealną koleżanką. Nie mogłam się doczekać spotkania. No i choć to nie wyjście do ludzi, bo przyszli do nas, to jakoś taka naładowana się czuję. Mało mam trochę tych możliwości na odhamienie się... a czasem by się przydało złapać oddech. Dziewczynki bawiły się bardzo ładnie. Najlepszą zabawą leżakowanie na stercie wszystkiego co się dało wyjąć m.in z szuflady spod łóżeczka hehe. Piski, gonitwa z psiną i całe mnóstwo śmiesznych sytuacji. Martyna drzemkę przegapiła, a potem padła bez zająknięcia ;)

drzemeczka ...


2 komentarze:

  1. Ale piekne logo!!!!
    A Martynka nie dziwie sie,ze sie podoba chłopakom z podwórka :) Taka slicznotka :)

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2012-2017 Babatu.pl - blog parentingowy dla mam i kobiet , Blogger