W plenerze z IKEA



IKEA dla Dzieci. Ponad tydzień temu w Parku Śląskim w Chorzowie zorganizowano plenerową zabawę dla dzieciaków jak i rodziców. Przy okazji mali testerzy mogli do granic możliwości stawić czoła każdej zabawce osobiście. Zachęcić rodziców, przyjaciół, czy samotnie udać się w wir zabawy wraz z animatorami.

Pogoda dopisała, zachodzące słońce raziło po oczach ale nie przeszkadzało w zabawie.
Dla głodnych brzuszków poczęstunek ciasteczkami. Czy pogawędka z wieeeelkim misiem. 
Ten oto miał straszne powodzenie. Martyśka krzyczała z zachwytu jak na widok każdego misia. Ale jeśli jego gabaryty są większe i wyższe od tych w domu, wtedy frajda murowana. Załapała się nawet na sweet focię ;)



Mamy za sobą również pierwsze malowanie buzi. Przyznam, że zastanawiałam się troszkę czy urwis nasz usiedzi. Jednak zaskoczyła nas mile. Ładnie trzymała główkę i pozwoliła pani zmienić się w koteczka. Strasznie nam się podobała z tym malunkiem. Podwójny charakterek łobuza otrzymała wraz z nim.




Zabawy w plenerze z dziećmi, zwłaszcza dla tych maluchów które jeszcze nie chodza do przedszkola są genialnym rozwiązaniem. Mają kontakt z równieśnikami, uczą się współistnienia np. w świecie zabawek. Miło było oglądać jak do Martynki podchodziły dzieci i mimo, że nie mówi nic porozumiewały się z nią wręcz idealnie. Mała nawet chwilę się nie zastanawiała czy iść bawić się z dziećmi, czy siedzieć w wózku i patrzeć jak wyjadają jej ciastka ;) czy zabawiają się z liskami.




Upatrzyła sobie zabawkę z młoteczkiem, którą dzień wcześniej zakupiliśmy. A ze to nowość i zachwyt zarazem dla niej koniecznie chciała się tym pobawić. Pech chciał, że zabawki były wprawdzie dwie, ale tylko jeden młoteczek. Widać drugi nie przetrwał ;) Z zaciekawieniem obserwowałam co zrobi... czy zrezygnuje. Gdzie tam ! po co ;) Podeszła do chłopca wbijającego kołeczki młoteczkiem, rzekła romantycznie: "Yyyyy" i wzięła mu z rączki młoteczek. Powędrowała do swojego stoliczka i zaczęła zabawę ;) To się nazywa samodzielność. Choć mina mamy chłopca, zabijała przyznam szczerze.

Urzekły nas te poduchy z wypełniaczem w formie biedronki, czy słonia. Nie sądziłam, że nasz ruchliwy szkrab tak sobie ją upatrzy i zacznie lądować to w brokułach, to marchewkach, to na trawie. Taka pewnie i u nas zagości przy okazji kolejnych zakupów w Ikea.








Uwielbiam takie przedwsięwzięcia. Lubię dobrą zabawę, uśmiechy dzieci. A przy okazji mogliśmy się przekonać o jakości produktów w praktyce. Popieram akcję i czekam na kolejną edycję w przyszłym roku, bo będzie prawda ? ;) 


5 komentarzy:

  1. My także uwielbiamy takie plenery dla dzieci. Pewnie mnóstwo maluchów miało niezłą zabawę.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ależ fantastyczna impreza :-)) szkoda że Ikeę mam tak daleko :(

    OdpowiedzUsuń
  3. Cudna Martyska z tym pomalowanym noskiem:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Uwielbiamy Pana Brokuła i drewniane klocki :D
    Tysia słodki kociak!

    OdpowiedzUsuń
  5. I my tam byliśmy :-)

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2012-2017 Babatu.pl - blog parentingowy dla mam i kobiet , Blogger