Odpowiednie miejsce.

Od pewnego czasu, czy leniuchuję na kanapie, szaleję z córką na placu zabaw lub przygotowując obiad -myślę i zastanawiam się, czy miejsce w którym jestem, w którym żyję i funkcjonuję z moją rodziną, jest naszym odpowiednim miejscem. 
Patrzę z dystansu na naszą codzienność, perspektywy które na tę chwilę są lub ich wcale nie ma. Obserwuję otoczenie i ludzi. Czuję się dziwnie, obco... jakby nie u siebie i nie wśród swoich. Nie czuję radości takiej jaką chciałabym czuć i napędzać całą naszą trójkę.

Choć ucieczka mówią, że nie jest najlepszym rozwiązaniem. Ja czuję, że gdybyśmy się wyprowadzili do innego miasta, innego środowiska, do obcych ludzi. Gdybyśmy mieli możliwość budowania naszej codzienności od nowa, bylibyśmy spełnieni.

Nie raz przewijał się pomysł wyjazdu za granicę. Oczywiście za pieniądzem i lepszym życiem. By zlikwidować niefortunny bagaż życiowy, by się go wyzbyć i zorganizować szczęśliwe miejsce dla nas. Mam dość tułaczek od jednego do drugiego i trzeciego mieszkania. Mam dość przeprowadzek, oswajania się z sąsiadami, gdzie ledwo co poczuję że jest mi tu dobrze... czas znowu zwijać manatki i szukać kolejnego na 2-3 lata ?

Moim największym marzeniem jest mieć swój kąt, swoje cztery ściany. Ciasne ale własne.

Nie wiem, może to ta wiosna powoduje jakieś takie moje niezadowolenie. Przychyla się do porządkowania, analizowania nie tylko tego co w szafach ale i sercu, czy duszy. Przy okazji święta, które nie zawładnęły nami jak powinny, rozczarowały idały do myślenia. 
Ciągle w rozjazdach nie mając czasu radować się sobą. Bo przecież w zwykłym tygodniu tak niewiele mamy go tylko dla siebie.



Cieszy mnie córcia, jej radość, uśmiech, a nawet łobuzowanie. Wspólne święcenie jajek poprawiło humor i umocniło w tym najważniejszym szczęściu. Patrzę na nią i jeszcze bardziej utwierdzam się w tym, że nie chcę zmarnować mojej młodości i jej dzieciństwa na ciągłe myślenie. Czas coś postanowić, poukładać, podjąć decyzje. Czas stworzyć plan działania i się w nim umacniać wzajemnie.

Za dużo czynników się ponakładało na te niezadowolenie. Nie chcę czuć się za to winna. Nie chcę kiedyś żałować, że nic z tym nie zrobiliśmy. Dlatego spinam tyłek i do przodu. Świat i możliwości stoją otworem. Trzeba je tylko dogonić i może zerknąć na nie nie ciut z innego kąta :)



11 komentarzy:

  1. Ola też czasami mam ochotę spakować naszą czwórkę i wyjechać za granice, były plany wyjazdu nawet do Stolicy..ale spanikowałam :( też mi się marzy ciasny ale własny kąt, a nie mieszkanie z teściami u nich :( i często dociera do mnie że u nich mieszkam U NICH...

    OdpowiedzUsuń
  2. Dokładnie, spinamy się i zmieniamy siebie, swoje życie na lepsze ! Ja w święta też dużo o tym myślałam i wpadłam na pewien pomysł :) jak już Go dobrze rozplanuje, to na pewno się pochwalę :) i Tobie życzę żebyś zaczęła żyć tak jak chcesz :) bo jak to mówią : "kto nie ryzykuje, ten nie pije szampana " - i tego się trzymam ! Buźka

    OdpowiedzUsuń
  3. Brak własnego miejsca może burzyć spokój. Tym bardziej jeśli nad głową ciągłe widmo przeprowadzek.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja niby swoje miejsce mam, ale i tak ciągle się zastanawiam czy to co robię/robimy zaprowadzi mnie tam gdzie chcę być...

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja również marzę o swoich własnych 4 kątach...
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  6. my niby mieszkanie mamy takie, w którym możemy zostać już zawsze, ale...no własnie ciasne niemożliwie i też jakoś nie czuję, że to akurat nasze miejsce...ehh też uważam, że trzeba obmyślić plan i się motywować do jego realizacji, my już mamy i będziemy do niego dążyć, czego i Wam życzę! :))

    OdpowiedzUsuń
  7. mam/mamy to samo... od dłuższego czasu cały czas rozmawiamy o tym co dalej... kiedyś nie wyobrażałam sobie wyprowadzki z mojego miasta... wydawało mi się, że to właśnie tutaj jest moje miejsce... teraz... męczy mnie to miasto! niby mamy znajomych, przyjaciół - a tak jakby ich w ogóle nie było - niby wiem, że jak będę czegoś potrzebowała to mogę na nich liczyć ale tu chodzi o taką codzienność, fajnie by było czasem z kimś się spotkać - ale jak my się nie odezwiemy, wprosimy to żaden z naszych znajomych o nas nie pamięta - to jak byśmy mieszkali gdzieś daleko nadal zostali by naszymi znajomymi, z którymi moglibyśmy się spotkać jak przyjedziemy na weekend do rodziny... meczy mnie to miasto, nie czuję się w nim do końca szczęśliwa - najważniejsze, że mam ich obok ale chciałabym abyśmy mieli swoje własne miejsce... tu mamy własne mieszkanie i to jest plus tego wszystkiego - ale czas podjąć jakieś decyzje! trzymam kciuki aby Wam i nam się udało znaleźć własne miejsce na ziemi! :):*

    OdpowiedzUsuń
  8. Trzymam kciuki, aby wzzystko szło z planem i marzeniami!

    OdpowiedzUsuń
  9. Trzymam kciuki abyś wszystko sobie ułożyła i była zadowolona. Powodzenia :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Wszystko się ułoży,zobaczysz:)Znajdziesz swoje miejsce! Ja tez go jeszcze nie mam..."nasze" wynajmowane mieszkanie kocham,ale okolicy juz nie znoszę,nikogo tu nie znam.nic ciekawego tu nie ma,wszedzie daleko :( Marzy mi sie mieszkanie na Tysiącleciu...tam jest moje miejsce na ziemii :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Wiem co czujesz, niestety dużo ludzi obecnie jest w takiej sytuacji. Zagranica...Niby fajnie ale tam też a nawet mniej będzie znanych osób, będziecie poniekąd sami sobie. Mimo wszystko trzymam kciuki za znalezienie tego swojego miejsca :) ;*

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2012-2017 Babatu.pl - blog parentingowy dla mam i kobiet , Blogger