Skąd się wzięła Babatu ? - wyzwanie blogowe [ #1 ]

Przyznam szczerze, że to co dzieje się w moim życiu prywatnym ma ogromny wpływa na brak czasu na blogowanie. Przeprowadzka + upał i dziecko pochłaniają mój czas w ostatnich dniach na maksa. Koniec końców padam wieczorem na twarz zamiast być tu i pisać. Zamiast fotografować i się tego uczyć. Zamiast budować z Wami relację na której mi zależy.

Postanowiłam zmobilizować się jakoś z pomocą Uli. Jej bloga śledzę już długi czas, cenię i szanuję za jej profesjonalizm. Tym wpisem podejmuję się jej lipcowego wyzwania "5 dni do lepszego bloga". Wiadomo, że w pięć dni nie zawładnę blogosferą, ale za to może fajnie i płynnie ruszę z kopyta, zacznę wreszcie zamieszczać na blogu to co długi czas tkwi w mej głowie. 



Na samym samiusieńkim początku, gdy byłam na końcówce ciąży (spodziewając się córki) dużo po terminie... Szukałam zajęcia by nie myśleć o porodzie który się z każdym dniem zamiast przybliżać, oddalał w czasie. Kilka kliknięć, chwila odechu przy wymyślaniu nazwy i powstały na blogspocie Martynkowe Chwile. Wtedy nie miałam pojęcia na czym polega blogowanie na serio. Kiedyś prowadziłam bloga, ale prywatnego, ku pamięci w formie pamiętnika ale nie do końca. Nie pod publikę, z masą emocji i myśli przelanych na ekranowy papier i garstką stałych czytelników o podobnych emocjach.

A teraz, kliknijcie sobie w archiwum na początki mego blogowania. Wszystko o początkach bycia mamą, zapiski w formie raportów za jakiś okres. Chciałam gdzieś gromadzić wspomnienia z moich poczynań w byciu młodą mamą, zamieszczać zdjęcia by widzieć jak się zmieniamy. Później znalazłam jeden czy kolejny blog, z tych lepszych, poczytniejszych. Z tych które miały wszystko fajnie pukładane. Nie pisały o codziennej zmianie pieluch, czy gorączce po szczepieniu. Zaczytałam się. Znajdywałam  kolejne, które wciągały. 
I tak czytając innych, mając w głowie swe inspiracje i wizję pisałam po swojemu ale inaczej. Był czas że pisałam tak jakby to Martyna mówiła o Was ;).

Nie zakładałam sobie nigdy blogowych celów, jakiegoś pułapu, nie myślałam o zarabianiu (nie wiedziałam, że to możliwe) po prostu byłam. Czytelników przybywało, fanpage cieszył się aktywnością. Tworzyły się spotkania mam blogujący, poznałam wspaniałe blogerki bliskie memu sercu. Nawiązałam znajomości, o których kiedyś na pewno napiszę :)

Nazwa Martynkowe Chwile zaczęła mnie ograniczać. Nie chciałam już pisać tylko o córce. Zresztą czym dziecko starsze tym pewne tematy odchodzą na dalszy plan i nie ma sensu ich poruszać. Pisać na siłę o nowych pieluchach mając odpieluchowane dziecko ? Bez sensu. Czułam potrzebę stworzenia własnej przestrzeni w sieci. Nowy blog ? Nie. Przecież moja córka jest ogromną częścią mego życia, od niej się zaczęło, dzięki niej zaczęłam pisać.

Postanowiłam wymyślić sobie nazwę która będzie pasowała do mnie jako matki, ale i kobiety, koleżanki, babeczki do pogadania. Pomysłów była masa, ale albo za długie, nie polskie, albo skomplikowane nie trafiały do mnie do końca.

I nagle przy codziennych porządkach ze szmatką w dłoni wpadło do głowy Babatu ! Jestem babką, jestem tutaj. Nazwa mnie nie ogranicza tematycznie, jest krótka prosta i zapada w ucho. Pół dnia chodziłam powtarzając babatu, babatu... brałam długopis zapisując na kartce i sprawdzając jak się prezentuje izualnie ;) Skonsultowałam się z kilkoma zaprzyjaźnionymi blogerkami co o tym myślą. Utwierdziły mnie w tym, że nazwa będzie dobra, wręcz bardzo dobra.

Od 19 stycznia 2014 istnieje Babatu.pl - póki co na silniku bloggerowym, z własną domeną. Chcę zmian, potrzebuję ich. Ale najpierw muszę zacząć od siebie. Od tego wyzwania, by udowodnić sobie, a Wam pokazać, że można pisać fajnie, w miare regularnie. A znalezienie czasu na pisanie jest możliwe, tylko potrzebuję być bardziej zorganizowana.
Fanpage stary usunęłam (wtedy nie wiedziałam, o możliwości zmiany nazwy). Założyłam nowy. Na nową nazwę przeszła ze mną dużo mniejsza ilość osób. Najpierw było mi smutno z tego powodu, a zaraz później zrozumiałam, że to tylko liczby i że przeszli ze mną na Babatu.pl tylko Ci prawdziwi fani, a nie konkursowicze.

Wpis wprawdzie o tym skąd się wzięła nazwa - Babatu.pl ale napiszę...
Fajnie gdybyśmy razem sobie wypracowali fajną wzajemną relację na blogu i fanpage. Byśmy zostawiali po sobie ślad, w formie komentarza. One naprawdę budują, napędzają i umacniają. Blogowanie to wspaniała sprawa, z której nie warto rezygnować z lenistwa, czy wymyślonego braku czasu. Ale o tym w następnym wpisie.

5 komentarzy:

  1. 5 dni do lepszego bloga - fajnie brzmi :)

    OdpowiedzUsuń
  2. czekam na kolejne odpowiedzi :) moje już na blogu są od początku. uwielbiam wyzwania Uli. Dają kopa!

    OdpowiedzUsuń
  3. Bożena Jędral3/25/2017

    Teraz wiem skąd i dlaczego, czekam na więcej 😍.

    OdpowiedzUsuń
  4. Mam zamiar sobie tego kopa zasadzić właśnie :)

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2012-2017 Babatu.pl - blog parentingowy dla mam i kobiet , Blogger