Waleczna DEMSA na suchą i atopową skórę + KONKURS


 Mówią o chęci posiadania skóry jak u niemowlaka. Coś w tym jest, bo zamiast suchej skóry każdy chciałby mieć ją nawilżoną i sprężystą bez żadnych wysuszonych zmian. O AZS czy przesuszoną skórę nie jest ciężko. Sezon kaloryferowo grzewczy nie pomaga, klimatyzacje w galeriach zmuszające do rozebrania się do krótkiego rękawka, bo inaczej odpływasz... i tak dalej by szło wymieniać. Najgorzej gdy kąpiesz swoje dziecko, smarujesz, pielęgnujesz a skóra wciąż sucha, wciąż z nalotem szorstkości. Emolienty przepełnione parafiną ciekłą nie kuszą, wręcz odpychają. A zdrowa i wyśmienita kondycja skóry przecież tak bardzo istotna.

Nawet ja walczę z przesuszeniem skóry, coraz bardziej twierdząc, że chyba na starość i mnie uraczyło AZS. Dlatego z radością postanowiłam z moją córą sprawdzić jak poradzi sobie z naszą skórą seria kosmetyków marki DEMSA.

Pod lupę poszły takie kosmetyki jak:

Krem do ciała DEMSA TOPIC
Krem do twarzy DEMSA TOPIC
Preparat do mycia - DEMSA TOPIC
Intensywny balsam łagodzący swędzenie DEMSA TOPIC




Przede wszystkim to produkty głównie lecznicze. Bo sucha skóra to chora skóra, wołająca na alarm o pomoc. Zapach zatem nie powala na nogi, jest taki surowy, nie zachęca do ponownego użytku. To coś jak okropne syropy z mega mocą ;) Martyna np. nie narzekała że jej nie pachnie. Ja zaś lubię przyjemny zapach i ten "leczniczy" mnie nie zadowalał.
Kolor kremu czy balsamu równie naturalne - słomkowo beżowe. Coś jak miód.



Najbardziej cieszył się u nas użytkowaniem balsam do ciała. To Martynę nim smarowaliśmy. Aplikacja nie należała do najłatwiejszych, dosyć ciężko wychodził z tubki. Przez co szybko się zużywa. Cena nie jest najniższa zatem każdy musi sobie to przekalkulować na własny budżet :) Skuteczność ? Kondycja skóry u córki dużo lepsza. Gdyby jeszcze tylko miała więcej cierpliwości przy smarowaniu byłoby dużo lepiej.

Ja zaś upodobałam sobie krem do twarzy. I choć smarować buzi nie lubię, ale wiem że muszę tak na noc krem do twarzy nakładałam w miarę sumiennie :) Stan najgorszego alarmu dzięki kremowi DEMSA opanowałam. Także polecam śmiało !



Kąpieli w preparacie do mycia zaznał każdy z moich domowników, poza najmłodszym. Musi poczekać jeszcze trzy miesiące - kosmetyki nadają się dla dzieci ale powyżej 6 miesiąca życia. Myślę, że preparat wraz z balsamem tworzą sensowny duet i łatwiej o pożądany efekt.

Intensywny balsam zaś czeka na wiosnę i swędzące mężowe łokcie + przesuszenie. Wtedy myślę poznamy jego 100% możliwości.

Warto spróbować tej linii kosmetyków, aczkolwiek do najtańszych nie należą i mega wydajnych również. Działać działają, ale pewnie nie na każdego. Zachęcam do spróbowania ich działania np. w konkursie, bo mam dla Was niespodziankę. Jest szansa poznać na własnej skórze działanie kosmetyków Demsa :) To jak gotowi ?


Produkty DEMSA można kupić np. w nowo otwartym sklepie internetowym :)


# KONKURS #
Wygraj jeden z TRZECH zestawów kosmetyków marki DEMSA ! 


Odpowiedz na dwa proste pytania w komentarzu na blogu:

1. Czy Ty bądź ktoś z Twojej rodziny i bliskich Ci znajomych ma AZS ?
2. Co najbardziej cieszy Twoje dziecko podczas pielęgnacji np. wieczornej ?
3. Konkurs trwa od 03.03.2016 do 07.03.2016.

Wyniki pojawią się pod tym wpisem do 3 dni od zakończenia konkursu.

Zapoznaj się z REGULAMINEM konkursu

Ponadto osoby które wygrały już zestaw kosmetyków na innym blogu, nie będą mogły ponownie wygrać go tutaj.


★★★ WYNIKI ★★★

Zestaw kosmetyków DEMSA wygrywają:
Julia Ka
Aurinko
Natalia Kisiel - Wenta 

Gratuluje !!! 
Proszę na maila blogowego wyslać adres do wysyłki w przeciagu 3 dni. 

8 komentarzy:

  1. Agnieszka K.3/25/2017

    Moja mała cierpi niestety na AZS. Używamy emolientów i leczniczego balsamu. Maja najbardziej lubi po kąpieli wieczorne masaże balsamowe w których to tatuś wiedzie prym 😉

    OdpowiedzUsuń
  2. Oliwia3/25/2017

    Niestety mój mąż zmaga się od wielu lat z AZP, większość kosmetyków tylko pozornie pomaga na "placki" suchej skóry. Moja córeczka uwielbia kąpiele z dużą ilością piany, a po nich masaż z dodatkiem balsamu :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Z problemem AZS zmaga się mój Synek. Wciąż szukamy kosmetyku idealnego. Tym bardziej, że od dwóch tygodniu mamy jakieś nasilenie objawów nie wiedząc skąd. Skóra sucha ja wiór, a do tego jeszcze bardziej suche place na nogach, no i swędzi naszego biedaczka. :(
    Poza kąpielą, którą Synek kocha i sam rwie się do łazienki (zdarza się, że ciągnie za ręcznik już o 16tej po południu), uwielbianą przez niego czynnością są wygłupy z tatą podczas balsamowania i ubierania. :) W ogóle wieczorna pielęgnacja to taki - czas syna z ojcem <3

    OdpowiedzUsuń
  4. Sylwia S3/25/2017

    niestety ja cierpię na AZS. Od jakiś dwóch lat borykam się z suchą skórą, pieczeniem.

    mojego synka cieszy kąpiel w ogrooooomną pianą. A najbardziej lubi wyjście z wanny i późniejsze wygłupy , gilgotanie, całowanie i przytulanie :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Alexandra3/25/2017

    Mój
    chrześniak – Grześ , który ma 2 latka zmaga się z AZS.

    Jako iż sama nie mam dzieci a moim jedynym dzieckiem jest mały Grześ (mój
    chrześniak), Grzesia najbardziej cieszy kąpiel
    - Grześ kocha wręcz kąpiele, bo tam białej piany wiele. Można wodą ciocię chlapać oraz rączką bańki łapać. Grześ kąpie się codziennie I wygląda to niezmiennie: Ciepłą wodę nalewamy,Szampon tuż pod ręką mamy, Ręcznik rozłożony czeka- Grześ piszczy już z daleka. I do wody się pakuje bo jak rybka się w niej czuje... Tu zaczyna się zabawa-Kąpiel to jest świetna sprawa. Później szybko go suszymy, całe ciałko
    kremujemy, mokre włoski szczotkujemy I piżamkę zakładamy. Później do snu
    utulamy. Ciocia Kołysankę śpiewa- Mały Grześ słodko ziewa I do krainy snów już zmierza.

    OdpowiedzUsuń
  6. Julia Ka3/25/2017

    Witam :)

    Z AZS walczy w naszej rodzinie jej żeńska część. Pierwszym atopikiem byłam ja, a po mnie (niestety) AZS odziedziczyła córeczka.

    Moja córeczka kończy w maju 6 lat, więc jest już sporą młodą kobietką. I chyba lubi tak o sobie myśleć, bo jej kąpiele to niemal rytuały SPA. Oczywiście w dziecięcym wydaniu. Nigdy nie miałam problemu z pielęgnacją jej ciała (poza oczywiście problemem AZS), bo z chęcią dawała wsmarowywać w siebie przeróżne kosmetyki. A teraz mi na to już nie pozwala. Chce sama!
    Moją córeczkę podczas wieczornej pielęgnacji cieszy sama pielęgnacja. Jak na rasową "babkę" przystało uwielbia wszelkie tubki i słoiczki, w których ukryte są kosmetyki. Ogląda je, podziwia opakowania, a potem z radością aplikuje kosmetyk albo do wanny, albo na siebie. :) Każda kąpiel u nas wygląda podobnie i wygląda tak, że w wannie wraz z moją córeczką kąpią się jeszcze trzy lalki, kilka małych figurek zwierzątek i tona dodatków do jajek-niespodzianek. Czasem trudno wśród tego wszystkiego odnaleźć w wannie moje dziecko. Córeczka w dodatku uwielbia kąpiele przy muzyce. Włączam jej więc na smartfonie jej ulubione piosenki ("Ona tańczy dla mnie" rządzi), a ona śpiewa z całych sił. Dzięki tym wszystkim zabiegom mam czyste i zadowolone dziecko. :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Natalia Kisiel-Wenta3/25/2017

    Witam,
    z AZS zmaga się nasza córeczka - choć dokładnie mówiąc, ta choroba niestety sprawia, że cała rodzina zmuszona jest "się z nią zmagać". AZS mocno testuje naszą systematyczność, cierpliwość, wiedzę, szybkość działania. Dlatego staram się bardzo jako mama by wieczorna pielęgnacja skóry Hani była po prostu przyjemna ;-) Gdy Hania była mniejsza uwielbiała masaże i kremowanie. Gdy troszkę podrosła niestety największą frajdę sprawiało jej uciekanie przed kremowaniem! Zmieniliśmy więc taktykę i wykorzystujemy fakt, że Hania wszystko "chce sama" - a to ją niezmiernie cieszy. Pozwalamy jej więc dozować olejek do kąpieli - razem liczymy kropelki a potem Hania robi burzę w wannie - czyli pianę. Po umyciu czas na kremowanie i tu podobnie córeczka dozuje balsamik - tworzy sobie określoną ilość kropek balsamu na każdej rączce i nóżce i zaczyna się masaż, wklepywanie. I jeszcze obowiązkowy punkt wieczoru kropka kremu na nosie! Ku uciesze mojej córki pozwalam jej na nosek-nosek z mamą, czyli pocieranie nakremowanych nosków ;-) (-: Za to naszą największą zmorą jest niestety swędzenie skóry w nocy. Są okresy gorsze, są lepsze, ale staramy się odnajdywać te małe przyjemne momenty w codziennej obowiązkowej pielęgnacji - to nasza metoda. Dbamy o to aby córeczka czuła się również wyjątkowo i cieszy ją, że ma specjalne kosmetyki, które są tylko jej i tylko dla niej ;-)

    OdpowiedzUsuń
  8. Julia Ka3/25/2017

    Ale super! Bardzo dziękuję! Już piszę :)))

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2012-2017 Babatu.pl - blog parentingowy dla mam i kobiet , Blogger