piątek, października 24, 2014



Wiecie jaka adrenalinka towarzyszy podczas szycia na maszynie ? Miewam taką co rusz. Czy wyjdzie fajnie, czy nie schrzanię czegoś ? 

Ile ja czasu siedziałam nad nawinięciem dolnej nici ! Pół dnia. Ale jestem dumna, bo zaczęłam szyć sama, sama poznawałam się krok po kroczku z maszyną. Czasem męczę moje koleżanki szyciowe na privie, jakiej nici się używa, co lepsze, co się fajniej poddaje i takie tam. Ale ogólnie, pomału zaczynam ogarniać i mnie j zawracać głowę innym :P

Piszę pomału, bo to proceder nie na dwa tygodnie. Wraz z każdym szyciem uczę się czegoś nowego. Na błędach jednak najlepiej się uczy, prawda ? Nie ma to jak minuta szycia i 20 minut prucia. O rany !

Dobra, do rzeczy.
Dzisiejszego popołudnia stworzyłam dwa uszaste cuda.
Uszaste są niewielkie poręczne, jako zabawka, przytulanka, czy towarzysz do brojenia :)

Zlecenie dała mi córka, projekt i wykonanie moje :P
Wspaniale realizować to co sobie wymarzy.

A teraz jak widzi, żeotwieram swe pudło z tkaninami od razu mówi: "Mama, będziesz szyć dla mnie sukienkę ?" "A co będziesz szyć ?" "Ja zobaczę, dobzie ?" :)

Jeszcze bardziej cieszę się, że ubzdurałam sobie te całe szycie i tyle dobra wraz z tym.
No to podziwiajcie USZASTE i piszcie jak Wam się podobają :)













USZASTY
wysokość ok.30cm
minky + bawełna
wypełnienie antyalergiczne

Jakby ktoś coś, zapraszam na maila lub fanpage.



*fotki z telefonu, bo wytrzymać nei mogłam do poniedziałku... chyba aż tak nie rażą ? ;)

Uszaste

środa, października 22, 2014


Dzieciństwo trwa tak krótko. Wraz z nim dziecięce marzenia znikają w mgnieniu oka.
Mam chęć utrzymać je jak najdłużej. Tak, by towarzyszyły mej córci choćby codzienne.

Widzisz w swym dziecku iskierki, na wspomnienie o realizacji jednego z nich. Ze zwykłej wyprawy na peron, tworzy się przygoda. Dołeczki w policzkach i szeroki uśmiech. 

Jest ekscytacja ! Bo nadjeżdża, bo słychać go w oddali. Zapiera dech w piersi.

Ciągnie mamę za rękę.
Mamo, zobacz jaki duży ! Ciuuuu ciuuuuu.

Rany ! Jest taki ogromny.
Reakcja chwyta za serce.
Właśnie spełniło się jej marzenia. Dla dorosłych zwykła codzienna sprawa. Dla mnie i mojej córki wyjątkowy czas.



Siedziała tak na tym pieńku, bardzo spokojnie. Obserwowała. Uradowała ją psina wspinająca się na pomost. Zapowiedź kolejnego pociągu. Czekała jednocześnie na nasz pociąg. Na nasz kurs, kierunek Bielsko Biała.

Jako mama, uczę się stale wielkich radości z niewielkich rzeczy. 
A jednak mają taką siłę.

Budują charakter, wyobraźenie. Poszerzają horyzonty. Kształtują na mądrego człowieka.
Dają możliwość poukładania sobie wszystkiego pomału, w nienarzuconym tempie.



Ona ma przecież 2,5 roku. Tak wiele widzi, rozumie, chce.

Choć nadszedł dla nas czas buntowniczy, chcący wszystko na już i teraz.
Z przytupem, czy położeniem się na asfalcie tuż przed apteką.
Czas rządań i przytykania uszu. Bo prośby mamy przecież nie muszą być słuszne. 
Sprawdzi na ile pozwolić sobie może. Tupnie nogą, czy stanie z założonymi rękami twierdząc że jest obrażona i zła na mamę.

Może mama będzie miała gorszy dzień i sięugnie. Może wygra ten pojedynek ?

Sęk w tym, że tu nie ma o co walczyć. Trzeba po prostu dać z siebie wszystko. Trzeba próbować rozumieć, dokształcić się. Po to by krzyk i złość, a później w efekcie wyrzuty sumienia nie miały miejsca.

Dlatego zaciskam zęby, biorę głęboki wdech i staję się jeszcze bardziej jej kompanem, przyjacielem, wspaniałą mamąktóra zawsze jest obok.Więcej tuli, tłumaczy spokojnie i uśmiecha się. 

Powinno nam pójść gładko.
A marzenia i ich spełnianie pomogą łatwiej przez to przejść.



Marzenia buntownika

poniedziałek, października 06, 2014


Powinnam była już dawno usiąść, zatrzymać się i przemyśleć. Ciągle tylko brak czasu, muszę jeszcze to zrobić, nie teraz, za chwilę, ojej ale mi się nie chce. Wieczne odkładanie w nieznane. A później nadchodzi październikowa jesień. Piękny słoneczny dzień i chłodny wieczór. Córka przeciera oczy, kładę się obok niej i usypiam. Myślę, jak fajnie minął nam dzień. O tym jak urządzę jej pokoik skoro wreszcie został pomalowany. Chwilę wcześniej spieraliśmy się z mężem o to gdzie postawimy łóżeczko. A jeszcze wcześniej kłóciliśmy o pierdołę. Tak jak wtedy o zgubioną szczotkę, czy nieporozumienie słowne.

Oko mi leci, gdy nagle zza drzwi mąż krzyczy.  Ania Przybylska nie żyje !
Najważniejsze słowa dotarły, ale z niedowierzaniem: Co mówiełeś ?

Popatrzyłam na małą, napłynęła masa emocji i łzy. Tak samo jak wtedy gdy przyjaciółka straciła kolejną ciążę tuż po porodzie. 
Po raz kolejny ucałowałam ją i powiedziałam jak mocno kocham. Jaka jest dla mnie ważna. Otwarłam drzwi z pokoju wychodząc jakaś inna. Ścięło mnie. Wyssało energię. Wpędziło w zadumę i tok przemyśleń.

Usiadłam obok męża, z gulą w gardle. Poprosił o kolację... Kroiłam trzecią kromkę kiedy postanowiłam, że wyrzucę to z siebie.

A co jeśli we mnie coś tyka ? Tracę głos nie mogąc dokończyć. Łzy.

Wrzucam sobie od wczoraj jaka durna jestem. Jaką krzywdę robię sobie i jaką niepewność funduję mojej rodzinie. No bo co by było gdyby mnie teraz zabrakło. Przecież ani ja, ani oni nie jesteśmy na to gotowi. Dopiero chwilę tworzymy rodzinę, dopiero ...
Pisałam ostatnio o zaniedbaniu się. Jest tego więcej. Olałam wizyty u mnóstwa lekarzy, z głupiego strachu, wstydu. Nie wiem dlaczego. Może i z lenistwa.
Wczorajsza wiadomość o śmierci Ani, wzbudziła smutek, żal, współczucie rodzinie. Jednocześnie przełożenie takiego życiowego scenariusza na nasze życie.
Na co dzień zapominamy, że może nas zabraknąć nieoczekiwanie.

NIE CHCĘ !

Życie mamy jedno. Trochę nie pewne, ale to głównie my nim sterujemy, pielęgnujemy. To my tworzymy każdy kolejny dzień, w którym czasem ciężko wyeliminować sprzeczki o nic, złości o pierdoły. Chyba jednak warto powalczyć, popracować nad sobą. By nie ranić, a za to uśmiechać sięczęściej.


Dlatego jeszcze dziś, chwytam za telefon i nadrabiam to co zawaliłam. Bo większy strach towarzyszy kiedy zostawiasz bliskich i cierpisz. Niż wtedy gdy sobie coś ubzdurasz i żyjesz w tego przekonaniu. 

Dlatego jeszcze dziś wyściskam ich najmocniej i obiecuję, że postaram się nie zapominać o miłości którą dla siebie mamy. W słowach, czynach i duszy. Nie zapomnę, jacy są dla mnie ważni !




Aniu. [*]

Nie chcę !