5 sposów na kreatywną zabawę w domu

5 sposów na kreatywną zabawę w domu

Nie ukrywajmy, że takiej okropnej jesieni się nie spodziewaliście. Moja wizja to spacery po parku i zbieranie liści w słonecznych odcieniach. Tymczasem za oknem mokra aura, powodująca przeziębienia i spadek formy domowników. Marudzą, bo się nudzą. Czym zatem zająć dziecko w niepogodę ? Chciałam Ci pokazać kilka sposobów na kreatywną zabawę w domu. 


kreatywna zabawa w domu


Zabawy podwórkowe nagle zostały im zabrane. Codziennie słyszę, kiedy pójdą znowu na zjeżdżalnie ogródkową poszaleć, bo nie zdążyli się nią w pełni nacieszyć. W takie weekendowo chorobowe dni, łatwo o ciągłe "mamo, nudzi mi się !".

Polecam zatem postawić na kreatywność, zabawy sensoryczne dające dobre bodźce, wspierające motorykę małego człowiek. Niektóre z nich posłużą jako zabawka do nowych zabaw. Ponadto satysfakcja z samodzielnego wykonania jest świetnym uczuciem.
Jednocześni pokazujemy dziecku, że nie tylko kupne zabawki mają sens. Uczymy ich zaradności, poruszamy wyobraźnię, wspieramy wspomnianą wcześniej motorykę.

No to zaczynamy ! :)
Każdy tytuł jest odnośnikiem do instrukcji oraz źródła zdjęcia.

1. Morski piasek z pianki do golenia




Na pewno przyda się pojemnik by nie rozniósł się po całym mieszkaniu. Oprócz tego wystarczy trochę suchego piasku oraz pianka do golenia. Wymieszać i masa do kreatywnych zabaw gotowa. Można powiedzieć, że to piasek jak ten nadmorski idealnie lepiący, nadający się do rzeźby.


2. Meduza w butelce



Przyznam, że zachwyca mnie ta meduza w butelce. W wykonaniu jest bardzo prosta. Wystarczy woda, woreczek foliowy, butelka, nożyczki i niebieski barwnik spożywczy, choćby ten do farbowania jajek wielkanocnych. Efekt powalający. Fajna opcja do edukacji na temat życia meduz :)


3. Słomkowe malowanie potworków



Długopisem malujemy wymyślone oczy, czy buzię. Przygotowujemy kilka farbek obojętnie czy wodne czy plakatowe. Nakładamy w różnych miejscach mokre kropki. Bierzemy słomkę przykładamy do plami i dmuchamy. Gwarancja braku powtarzalności wzorów. Możliwość namalowania głowy i tworzenia fryzur :)

4. Kopanie robaków


Odrobina ugotowanego makaronu spaghetti. Do tego kuwetka z odrobiną ziemi podwórkowej z piaskiem. Szczypczyki czy pęsetki do ogórków np. i słoik na łowy. Makaronowe robaczki wymieszać z ziemią. Szczypczykami łowimy robaki i wrzucamy do słoiczka. Zabawa przednia. Na całe szczęście to nie prawdziwe dżdżownice, bo bym oszalała :P Fajne zajęcie dla poprawienia zwinności rączek i ćwiczenie koncentracji.


5. Puszysta farba



Potrzebny klej szkolny duże opakowanie, pianka do golenia i barwnik spożywczy. Całość mieszamy i nakładamy pędzelkiem na kartkę wg. upodobań. Farby plakatowe mogą slużyć do zdobień jak wzory, czy oczy. Efektowne na maksa !


Mam nadzieję, że zainspirowało Cię coś na maksa i wypróbujesz ze swoimi dziećmi. Chętnie wasze poczynania zobaczę na zdjęciach w komentarzach pod postem. Jestem ciekawa ogromnie !
Pełnoziarnisty chleb razowy - zrobisz go łatwo w domu !

Pełnoziarnisty chleb razowy - zrobisz go łatwo w domu !

Ciemne pieczywo jest zdrowsze, syte i często droższe od pszennego. Jeśli zaczniesz piec w domu, gwarantuję oszczędność portfela, pyszny smak i satysfakcję z samodzielnego wypieku. Ponadto zapach dotrze nawet do sąsiadów. 

Przygotowałam dla Was przepis na chleb pełnoziarnisty razowy, który pieczemy w naszym domu. Chleb, który zachęcił nas do wypieków domowych i dał wiarę w to, że to jest bardzo proste nawet dla laików :)
U nas tak naprawdę pieczenie każdego kolejnego bochenka, to nowe doświadczenie i wnioski.

chleb razowy pełnoziarnisty

Składniki: 

2,5 szklanki mąki pszennej pełnoziarnistej typ 1850
1 szklanka mąki pszennej pełnoziarnistej lub graham typ 2000
0,5 szklanki siemienia lnianego
0,5 szklanki słonecznika łuskanego
1/3 szklanki otrębów żytnich
1,5 łyżeczki soli
1 łyżka cukru
50g świeżych drożdży
500ml letniej wody (max. 40 stopni)



Wykonanie:

Do miski wsypujemy wszystkie suche składniki - mąka, siemię, otręby, słonecznik, sól oraz cukier. Mieszamy dokładnie. Nic się nie stanie jeśli nie masz któregoś z ziaren czy otrębów, po prostu je pomiń albo daj to co masz. Tutaj uwaga - płatki owsiane spowodują jeszcze większą mokrość chleba, zatem nie polecam ich.
W osobnym naczyniu przygotowujemy letnią lub ciepłą wodę ale nie cieplejszą niż 40 stopni, by nie sparzyć drożdży. Rozkruszamy drożdże i dobrze mieszamy łyżką do ładnego rozpuszczenia się. Następnie całość dolewamy do suchej masy i mieszamy łyżką lub mikserem (końcówki haczyki).

Ciasto przykrywamy czystą ściereczką, idealne są pieluchy tetrowe ;) i odstawiamy w ciepłe miejsce na co najmniej 1 godzinę. Może być piekarnik rozgrzany maksymalnie do 50 stopni nie więcej.

Przygotowujemy keksówkę, moja ma wymiar: 30cm/11cm /7cm. Wykładamy papierem do ciast lub smarujemy margaryną i posypujemy bułką tartą. Do przygotowanej foremki wlewamy ciasto. 
Mokrą łyżką wygładzamy i rozprowadzamy równomiernie po blaszce, posypujemy słonecznikiem, otrębami lub nawet mąką :) Twoja decyzja. Przykrywamy ponownie ściereczką, odkładamy do ciepłego miejsca na 15 minut.

Chlebek wkładamy do rozgrzanego piekarnika - temperatura 200 stopni, góra dół bez termoobiegu. Pieczemy 1h 15min dużo zależy od piekarnika, warto obserwować po godzinie pieczenia czy to już ten moment. Surowy nie będzie ale bardziej wilgotny.

Po upieczeniu wyciągamy z foremki i układamy na kratce. Nie kroimy nie dotykamy, czas na zachwyt będzie po ostygnięciu. A potem to już tylko masełko i co tam dobrego macie na kanapeczki. Wystarczą 3 cienkie kromeczki i pękam po zjedzeniu.


Ile kosztuje samodzielny wypiek chleba ?


Łatwo sobie przeliczyć, czy to opłacalne. Bez zużycia prądu na dzień dzisiejszy koszt 1 bochenka to około 2zł, nie wliczam otrębów czy ziaren bo zawsze jakieś w domu mam. Nie trzeba dawać wszystkich, bez słonecznika też jest super.

Warto też za jednym zamachem piec od razu 2 bochenki. Drugi można wtedy np. zamrozić.

Naprawdę polecam, od tygodnia nie odwiedziłam piekarni :) i pieczemy go na zmianę z mężem.
Co mi da wrzesień ?

Co mi da wrzesień ?

Zgodzisz się ze mną, że dzieci to nasz najcenniejszy skarb i radość. Są wysysaczem rodzicielskiej energii. Znasz to ? Stajesz się roztargniona, bo zaczynasz kilka rzeczy naraz, robotę ciągle przerywa "mamoooo ! chodź tutaj na chwilkę" i właściwie nie wiesz co chciałaś zrobić. Chwilę później przypomina się, przekładasz to na wieczór realizacje i zasypiasz... albo walczysz z opadającą powieką. Rzekłabym, iż u mnie to klasyk ! 





Co mi da zatem wrzesień ?


Chęci do działania i pracy nad sobą. W kwestii mnie samej, jak i tego czego nie robię, a chciałabym. Mam chęć fotografować i blogować. Chcę na tym się skupiać i tak rozwijać. Ale z moją 5,5 letnią gadułą bywa naprawdę ciężko.

Na pewno przyda się 50% więcej skupienia w ciągu dnia, kiedy córcia będzie w przedszkolu. Nie potrafię pracować ciągle wytrącana z rytmu. No może gdyby częstotliwość była większa niż dotychczasowe 5 minut ;)

Lato dobiega końca, już za nim tęsknię okropnie. Ale wraca czas długich wieczorów, które można spożytkować na wiele sposobów. Kocyk, gorące kakao. Okazja do czytania i polubienia książek ? Obrabianie zdjęć w dotąd nieznanym programie ? Udział w live'ach czy wyzwaniach doszkalających ?
Ty sama musisz znaleźć ścieżkę do tego co Cię interesuje. Spróbować tego, co dotąd odkładałaś.






Chcę uprościć i zorganizować bardziej swoją codzienność. Może się łudzę, ale liczę na więcej czasu dla siebie. Pracuję nad tym by być lepiej zorganizowaną - optymalizuję codzienność. 
Dobrym kierunkiem jest usunięcie zjadaczy czasu jakimi są np. powiadomienia w telefonie, facebookowy wall itd. Nie mówię o usuwaniu aplikacji, bo wystarczy je skonfigurować tak, by znaleźć złoty środek. 
Przeczytałam o tym w poradniku Asi - Jak skupić się kiedy wokół dzieje się Internet ? - gorąco polecam ! Ponadto czekam, by dorwać jej książkę :) Odkąd mam te trzydzieści lat na karku, zaczęło mnie kręcić to, co slow.

Wampiry energetyczne istnieją i warto też zdać sobie z tego sprawę i uwolnić się. Tutaj pomocny bardzo tekst - Masz obok siebie wampira energetycznego. Można się bardzo zaskoczyć, jak wielki wpływ mają na nas często najbliżsi. Jak krzywdzą...

Wrzesień ma szansę być wyjątkowym nie tylko dla mnie. Może skorzystasz i Ty ? :)




Gru Dru i Minionki - tatuaże, kolorowanki i zagadki

Gru Dru i Minionki - tatuaże, kolorowanki i zagadki

Minionki uwielbiają dzieci, a dzieci cieszą się na ich widok. Trzeba przyznać, że postacie są urocze. Moda na nie powróciła wraz z nową bajką "Gru, Dru i Minionki".


Gru Dru i Minionki


Wydawnictwo Egmont ma dostępne u siebie książki z zagadkami, kolorowankami, naklejkami czy ulubionymi tatuażami zmywalnymi z motywem z bajki oraz książkę z piękną historią małej Agnes :) Napiszę pokrótce o nich, co by nie zdradzić całego wnętrza.

Z całej serii mamy u siebie:
- Gru, Dru i minionki. Superkolorowanki
- Gru, Gru i minionki.1000 naklejek
- Gru, Dru i minionki. Książka z tatuażami
- Gru, Dru i Minionki. Księga łamigłówek
- Gru, Dru i minionki. Agnes kocha jednorożce

"Agnes kocha jednorożce" - to historia małej dziewczynki zamieszkującej dom dziecka. Marzy o tym, by ktoś ją pokochał i zaadoptował. W zasypianiu pomaga jej piosenka o jednorożcach którą sama wymyśliła. Agnes kocha jednorożce, a mimo to zdobywa się na cudowny gest by pomóc swoim rodzicom. Bardzo fajna historia nie tylko dla dziewczynek.





Zdecydowanie urzekły nas tatuaże, których ciągle było mało. Co lepsze nawet kosztem bycia brudną robiliśmy kolejne, a z myciem było na opak bo żal by znikły.Czego się nie robi dla dziecka ;)





Książka z naklejkami to sposób na wyżycie się w naklejaniu. Bo naklejek jest całe multum. Część do uzupełnienia książki, a część do dowolnego naklejania gdzie popadnie. O zgrozo dla mebli :P Ja akurat nie pozwalam.

Łamigłówki w wersji którą mamy są typowe dla dziewczynek z uwagi na świetną zawieszkę z jednorożcem do samodzielnego pokolorowania. W środku róż jednorożce i zabawa ;)







No i kolorowanki w zestawie z kredkami. Jest w niej cała strona poświęcona jednorożcom i kolejna poświęcona śwince. Minus, że dla mojej 5 latki ciutkę małe te obrazki, a dużo szczegółów.







Podróż pociągiem z południa nad morze z dziećmi - warto ?

Podróż pociągiem z południa nad morze z dziećmi - warto ?

Alternatyw na pokonanie całej Polski z południa na północ jest mnóstwo. Sprawa się zawęża jeśli nie posiadasz auta, a marzy Ci się Morze Bałtyckie i jego uroki. Kiedy chcesz dzieciom pierwszy raz w życiu pokazać to co sama uwielbiałaś w dzieciństwie. Dlatego poniekąd zmuszeni byliśmy do pociągu.





Kiedy kupić bilety ?



Zdecydować się trzeba najpóźniej miesiąc przed planowaną datą wyjazdu. Właśnie wtedy najwcześniej kupisz bilety Intercity, stojąc wczesnym rankiem w kasie, bo chętnych wbrew pozorom całe mnóstwo. Trzeba dodać, że kupisz bilet tylko TAM, bo POWRÓT trzeba kupić miesiąc przed powrotem. Czyli 7 dni później ponownie stoisz w porannej kolejce po bilety.

Zniżka dla dzieci jest 37%, dla malucha jak Kacper 100% ale nie zwalnia to z posiadania biletu. Ważne też, by wykupić miejscówkę. Przy tak długiej podróży nie wyobrażam sobie siedzieć w przejściu z dziećmi.


Koszt biletów


W jedną stronę wraz z wykupioną miejscówką, bilet dla dwóch osób dorosłych plus dziecko w wieku przedszkolnym to koszt 150zł za trasę Katowice - Władysławowo. Powrót tak samo.



Podróż za dnia, czy nocą ?


Z racji podróży 11-godzinnej i małych dzieci, wybraliśmy noc. Marzyłam by być już w przedziale, by dzieciaki pozasypiały... a potem by być już na miejscu.
Dzieci była trójka, każde zajmowało dwa miejsca, dla nas dorosłych (cztery osoby) było niewiele miejsca. Ja musiałam być obok Kacperka bo się wybudzał na karmienie. Brałam go co jakiś czas na siebie, ale nie dało się bez tony poduszek dobrze ułożyć, by nic nie cierpło i nie bolało.

Nocy nad morze wcale nie przespałam. Powrót spędziłam na siedząco na podłodze, z opieraniem się kłowy na siedzisku. Powrót był gorszy, bo cały dzień aktywności 12h na nogach z racji konieczności opuszczenia domku już o 10:00, a powrotny transport dopoero o 22:00....

Mus to koce i ręczniki, czy podusie dla dziec. Koce przydatne do osłonięcia światła w przedziale ! Mimo nocy, słabo ale świeci i denerwuje. Kocyk przytrzaśnięty bagażami robił nam nastrój.


Jak spakować do walizek czteroosobową rodzinę ?


Nam potrzebna była duża walizka oraz średnia. W większej nasze rzeczy, w mniejszej rzeczy dzieciaków. Bagaż spory z racji - nie wiadomo jakiej pogody. To w końcu Bałtyk, nie Karaiby.
W przypadku doboru walizki nasza okazała się być jednorazową. Już wiem jakiego modelu nie kupować. Myślałam, że będzie na kolejne lata... a nada się jedynie na przechowywanie zimowej odzieży w piwnicy ;)

Bardzo przydały mi się woreczki do mrożonek z suwakiem. Popakowałam do nich bieliznę i skarpetki oraz kosmetyki. Nic nie biegało po torbie i było łatwe w odnalezieniu.


Minusy podróży pociągiem nad morze:


Palacze... Normalnie jakaś zmora. Chowali się jak dzieci w podstawówce po kiblach by tylko zafajczyć. Podczas jazdy nawet niektórzy nie bali się stać w oknie i jarać.

Przedział tuż obok toalety, z której nie ukrywajmy średnio pachnie...

Stare czeskie wagony przedziałowe jak 15 lat temu.

Jeśli można przebierać, fajniejsze są przedziały na środku wagonu niż na kołach (początek i koniec). Mniejszy hałas, większy komfort jazdy.


Wnioski


Nasze wnioski są jednoznaczne i w tak daleką podróż nie wybierzemy się już pociągiem z małymi dziećmi. Jest to męka po prostu. Może Pendolino dały większy komfort ale to dużo droższa przyjemność. Wolę chyba wtedy wakacje gdzieś bliżej, a morze dopiero wtedy gdy będzie do dyspozycji auto.

Tak czy siak wakacje były udane ! :) Co widać na naszym instagramie.




Co zrobić, jeśli kociak potrzebuje pomocy ?

Co zrobić, jeśli kociak potrzebuje pomocy ?

Zerknęłam przez okno i gdyby nie mężczyzna, który rzucił mi się w oczy, kucający między samochodami... pewnie nie zauważyłabym, że mały kociak dotąd brykający z całą swoją kocią rodzinką potrzebuje pomocy.



Jest czwartek, niby lipiec, a za oknem jakby listopad z okropnym silnym wiatrem. Postanowiłam się dzisiaj nigdzie z domu nie ruszać, w obawie o ewentualne przeziębienie dzieci, bo nasz wyjazd wakacyjny tuż tuż. 

Zauważyłam małego kociaka zwiniętego w kłębuszek, kucał przy nim mężczyzna. Chciał nawiązać kontakt, ale zero spłoszenia ani tulenia... Odszedł. A kociak stale w jednym miejscu. Nie pasowało mi to, bo od kilku tygodni obserwujemy brykające maluchy pod naszym balkonem. Były płochliwe na każdy szelest... Podchodząc kolejny raz do okna zobaczyłam jego próbę zrobienia kroków. Nie potrafił utrzymać się na własnych łapkach i padł...

Opisałam sytuację znajomej wolontariuszce, poradziła zadzwonić do schroniska po interwencję. Czekając szukałam rozwiązania jak umieścić malucha w kartonie, zapewnić mu spokój do momentu przekazania schronisku. Wypatrzyłam dziewczynę, która zauważyła kociaka. Wybiegłam na balkon, zapytałam czy maluch żyje i czy jeśli podam jej karton, czy go do niego włoży i przyniesie mi do domu. Z uwagi na dzieci nie mogłam zrobić tego sama. Dziewczyna od razu wyraziła chęć pomocy.

Kociaka wraz z córką okryłyśmy jej wełnianym sweterkiem, a do malej butelki nalałyśmy ciepłej wody by malucha ogrzać jakby termoforem. Podobno roztrzepane żółtko + miód lub cukier puder podane do pyszczka to bomba energetyczna. Jednak nie odważyłam się mu tego podać, bo był za bardzo słaby i z uwagi na jego delikatność bałam się, że mu zrobię krzywdę. Dwukrotnie dzwoniłam jeszcze do schroniska, powiedzieć, że mam malucha w domu oraz zapytać czy pan z interwencją jedzie już do nas i ile to mniej więcej potrwa. Minęło już ponad 40 minut od pierwszego telefonu.

Przyjechała interwencja, kociaka zabrano. Jego stan jest ciężki. Dostał kroplówkę i termofor... Czas pokaże co będzie dalej.

Dlaczego piszę o naszej dzisiejszej historii ?
Bo uważam, że dzieciom powinno się pokazywać jak można, a nawet należy pomagać zwierzakom. Na pewno będzie to lekcja życia, dla małego człowieka poznającego świat. 
Córka ciągle pyta co teraz będzie z kociakiem. Wytłumaczyłam, że w schronisku otrzyma pomoc tak by wyzdrowiał. Jeśli się uda, z czasem będzie szukany dla niego dom. Martynka chciałaby oczywiście by zamieszkał z nami. Niestety nie mamy możliwości na jednoczesne posiadanie psa i kota. Może kiedyś w przyszłości.
Klocki dla dziewczynki na wakacyjną nudę - Klocki Blocki Lalilandia

Klocki dla dziewczynki na wakacyjną nudę - Klocki Blocki Lalilandia

Może jesteś w podobnej sytuacji jak ja. Masz w domu pięciolatkę, która jak na przedszkolaka przystało, chciałaby to co mają inne dzieci ? W końcu to tematy niekończących się rozmów, okazja do przedniej wspólnej zabawy i utrwalanie tej całej dziewczyńskiej wyobraźni.



Martyśka długo mówiła nam o klockach lego, tych z przyjaciółkami. Jednak nie ukrywam, aktualnie to ponad nasze możliwości finansowe, a sezon urodzinowy nastąpi nie prędko. Zatem by córki nie zniechęcić szukałam klocków podobnych, również w dziewczęcych barwach, które zaspokoją jej marzenie, a będą przystępne cenowo. No i zaangażują ją na tyle, że nie będzie co pięć minut mówić o nudzie.
Przyjechały do nas Klocki Blocki z serii dla dziewczynek Lalilandia. Dedykowane są dla dzieci 6+ ale z pomocą opiekunów śmiało można z nimi próbować zabawy prędzej.





Najpierw szok! Zobaczyła kartonowe pudełka i z radością otwarła zestawy - "Przyjaciółki w kawiarence" oraz "Zabawa na basenie" . Wszystko było w mniejszych pozamykanych woreczkach stanowiących całość. Do tego jasna i klarowna instrukcja składania poszczególnych segmentów. Przy okazji, to fajna nauka liczenia i dopasowywania.





Klocki układałyśmy wspólnie, Martyna przygotowywała pokolei potrzebne elementy, ja układałam w całość. Troszkę siły, a jednocześnie delikatności było potrzebne by pewne elementy poukładać, nie rozwalając tego co ułożone zostało dotychczas. 

Klocki wykonane są starannie, a ich barwy kojarzą mi się z lekkością i zwiewnością tiulowej sukienki w pastelowych kolorach. Figurki dziewczynek mają starannie namalowane buzie bez niedoróbek. Klocki mocno trzymają, poza zielonymi elementami palmy, która troszkę mnie zdenerwowała ;) Oba zestawy mają ruchome elementy dodające walorów całej zabawie. Zjeżdżalnia z regulowanym kątem nachylenia, maszyna do lodów, głośniki czy wyświetlacze :)








Martynka po ułożeniu zaszyła się w swoim pokoju i odgrywała scenki. Dawno nie widziałam jej tak zaangażowanej w samodzielną zabawę. Bardzo fajna alternatywa dla nie ukrywajmy drogich klocków Lego. Warto rozważyć je przy okazji urodzin, czy innych okazji małych dziewczynek :)

Copyright © 2012-2017 Babatu.pl - blog parentingowy dla mam i kobiet , Blogger