Pieluchowe zmagania. Odpieluchowanie part #1

by - stycznia 29, 2014

Z maluchem to stale jakieś wyzwania są. Tyle, że nikt nie goni z nakreślonymi terminami na mus.
Czyżby ? Każde dziecko to inna odrębna osobowość i choć nie raz może się wydawać jakie to są podobne zachowaniem, czy nowymi umiejętnościami to wciąż będą inne, indywidualne, jedyne. Nawet w odpieluchowaniu.




Odpieluchowujemy się.

Zmierzam odpieluchować córkę. To nie tak, że wraz z wybiciem dwójeczki u niej obudziłam się, że trzeba odpieluchować. Nie. 

Po prostu dzisiaj przy wkładaniu ubrań do komody, wkładałam jej nowe majtusie, które dostała na urodziny. Od razu upatrzyła sobie jedne i zabrała do zakładania. Oczywiście jej pomogłam się rozebrać. Założyła sama majtusie oraz getry i szczęśliwie ruszyła do zabawy lalą. Pokazała, że lala ma też majtusie, pupę i że robi siii.

Póki co nie udało się nam trafić do nocniczka. Ale jest sukces, bo z każdym posiusianiem się prosiła o majtusie, nie pieluszkę (miała wybór). Na nocniku usiedziała dłużej niż minutkę próbując, więc ogromne brawo !

Uznałam, że skoro sama zaczyna znać swoje potrzeby fizjologiczne, zaczyna wiedzieć kiedy jej się chce i wyraża chęć chodzenia w majtusiach to to chyba ten z pierwszych momentów, w którym warto spróbować.


Ważne !
Obojętnie czy to dwu czy trzy latek, każde z nich uczy się z radzeniem sobie z fizjologią. Uczy się opanowania swego ciała, by osiągnąć sukces. To nie sukces mamy, czy taty ! To jego ogromny, osobisty sukces. Jeśli się nie udało - trudno. Będzie następna z powodzeniem zakończona :)

Piszę tak dlatego, bo wszędzie można czytać o nagonce rodziców na dzieci w odpieluchowaniu. czy ich zrażaniu się, bo teraz to już pewnie nigdy się nie oduczy. Argumentują, wszystko tą nieszczęsną oszczędnością. 
Oszczędność wynikająca z nie kupowania pieluch prędzej czy później nas dotknie, ale pojawią się i inne wydatki. Tak więc czy to takie serio oszczędne to ja nie wiem ;) ? 

Wygoda rodzica się chyba często najbardziej liczy, a nie emocje dziecka, stąd czym wcześniej to niby lepiej... 


Skuteczna metoda.
Nie jestem znawcą, ani psychologiem dziecięcym. Ale jestem mamą i obserwuję własne dziecko (polecam - niezawodna metoda :) ) oraz jej sygnały. Mam również w pamięci to jakie problemy miałam sama jako dziecko. I to nie wynikało z mojego lenistwa, czy przeziębionej pupki. 
Dzieci nie sikają ze złości w majtki, nie robią tego specjalnie, czy z lenistwa. Jednym przychodzi łatwiej pozbycie się pieluchy, inne potrzebują więcej czasu. To tak samo jak z nauką na rowerze. Żadne z nich nie jest gorsze ! tylko inne, indywidualne.

Odpieluchowanie to spory wkład rodzica. Ale przede wszystkim walka i ogromnie ważne zmaganie dziecka potrzebującego ogrom wsparcia od nas - rodziców. To dążenie do mety i satysfakcji z samego siebie. Radość na buzi gdy rodzice biją brawo po kolejnej udanej próbie :) A nawet radość z kolorowej nowej bielizny.


Tylko nic na siłę.
Nie jestem zwolennikiem wywierania na dziecku presji czasu i tego, że ono coś musi. Bo nie musi nic. Wolę małymi kroczkami dążyć cierpliwie do celu. Bo wierzę, w nią i wiem, że się uda. Jak nie teraz to później, wiosną, czy latem.
Staram się na tę chwilę robić tak, by córka nie czuła nad sobą presji tylko pełną swobodę. Chcę ją zachęcić, a nie wystraszyć.


Co odradzam ?
Sadzania misiów, czy lalek na tym samym nocniku co ma nauczyć się nasze dziecko. Potraktuje to wtedy jako zabawę, a nie zrozumie celu i swojej potrzeby. 


Nasz zestaw.
Do dyspozycji córki jest:

- najprostszy  z możliwych nocniczków od IKEA:



- 7'pak majtusi

- cierpliwa mama ze szmatką pod ręką :)


Życzę wszystkim rodzicom dystansu, cierpliwości i wiary w nasze dzieci. One dadzą radę, zdają ten egzamin, ale bez naszej nagonki.
Ściskajcie za nie kciuki, wspierajcie. Wszystko w końcu zakończy się na 100% sukcesem 
i np. nagrodą ? :)

*zdjęcia: - Pinterest, - Ikea


Przeczytaj koniecznie

33 KOMENTARZY

  1. Powodzenia w odpieluchowaniu! Zamierzam się za to zabrać za 6 miesięcy, nocniczek już czeka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas też dużo wcześniej już nocnik grzał posadkę :) Pozdrawiam

      Usuń
  2. Też jesteśmy na tym etapie. Moje spostrzeżenia są podobne, tylko, że Szymuś nie jest tak entuzjastyczny jak Twoja córka. :) Nocnik go parzy albo gryzie póki co. Jednak stopniowo choć chwilę dziennie próbujemy. Najlepszy czas jest latem, kiedy to można latać z gołą pupą po podwórku, ale cóż - do lata czekać nie zamierzam.Nas czeka jeszcze operacja związana z siusianiem, więc trochę się boję jak ta nauka będzie przebiegać...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj latem to fajnie, zwłaszcza na ogródku. Ubiegłego lata mała nie była gotowa, bo próbowaliśmy.
      Po operacji oby było wszystko najlepiej :)

      Usuń
    2. Ech, najpierw operacja musi dojść do skutku... Póki co ciągle albo chory albo anemia i tak w kółko. Ale latem na pewno będziemy próbować.

      Usuń
  3. Temat na topie u rodziców dwulatków ;) I u mnie był ostatnio. Też preferuję wersję bez stresu i danie wolnej ręki dziecku.
    Szkoda, że czasem nerwów mi jednak zaczynało brakować przy entym ścieraniu podłogi w ciągu godziny ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No bo ileż można wycierać. Tylko z drugiej strony to nie trwa pół roku czy rok. Więc damy radę :)

      Usuń
  4. U Nas jeszcze nie ten etap. Życzymy powodzenia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Za chwilę za Was kciuki trzymać będziemy.

      Usuń
  5. Ja planuję działać na wiosnę... ciekawe czy nam się uda!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Planowałam również na wiosnę, ale skoro tak się podziało to zaczynamy wcześniej :)
      Uda się każdemu maluchowi, więc Wojtuliński da radę również.

      Usuń
  6. Powodzenia życzymy razem z Kubusiem, u nas jeszcze chyba nie czas na razie Kuba sygnalizuje nie potrzebę a już skutek ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas też zdarza się, że i skutek tylko jest obwieszczany albo wcale nic :)

      Usuń
  7. Powodzenia ! A nagroda nawet w postaci zwykłych oklasków,za złapanie siusiu do nocniczka,jest jak najbardziej wskazana :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie. Nie tyle na zachętę, tylko jako docenienie poczynań.

      Usuń
  8. Powodzenia! :)
    Nasza Martynka rewelacyjnie już swoje potrzeby zna i mówi że np robi siusiu. Tyle że w pieluchę. Za nic nie usiądzie ani na nocniki, ani na kibelek, taki jest ryk jak tylko ją pytam czy usiądzie, że głowa mała.. A nigdy nie zmuszaliśmy do siadania, więc skąd się jej to wzięło nie mam pojęcia.. Mam nadzieję, że przejdzie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, u nad też tak było i to całkiem niedawno, bo z tydzień temu. A od wczoraj chce. Także cierpliwości i będzie dobrze.

      Usuń
  9. Zgadzam się z Tobą. Na każdego przyjdzie pora i nie ma co zamęczać dziecko a zachęcać. Moja starsza dopiero jak skończyła 2,5 roku to tak na prawdę skończyła z pieluchą. A młodsza (aktualnie 1,5 roczku) we wszystkim chce naśladować siostrę. Niekiedy to jest bardzo męczące dla nas;) Ale od miesiąca w domu nie potrzebuje już pieluszki. I tak na prawdę sama się tego nauczyła bo my myśleliśmy, że jeszcze ma na to czas :) Trzymam kciuki za malutką i za Waszą cierpliwość. Na pewno da radę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękujemy za kciuki i je odwzajemniamy :)

      Usuń
  10. Powodzenia i oby łatwo przyszło! U nas pierwsza próba nieudana, ale przy drugiej już lepiej poszło, teraz pieluszka jest tylko na długie jazdy autem i nocne spanie ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. a my już prawie :) nie bedę zapeszać bo zawsze jak pochwalę to później jest odwrotnie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To skasować ? ;)
      Powodzenia, zwłaszcza jak prawie u Was meta.

      Usuń
    2. :) ciiiiii nie tak bez avatarka to może zły omen się nie kapnie że to my :P

      i trzymam za was kciuki &&

      Usuń
  12. Masz rację- każde dziecko jest indywidualnością i samo może pokazać czy już jest gotowe na odpieluchowanie czy nie.
    Powodzenia :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Mój synek ma niespełna półtora roku i tez zaczęłam przygodę z nocnikiem. Co prawda nie dawał mi żadnych znaków że wie o co chodzi z siusianiem, ale już ładnie wstawał i siadał więc stwierdziłam że to najważniejsze. i tak od dwóch tygodni go sadzam, siku do nocnika zrobi, ale zamiast w majteczkach lata po domu w pieluszce, więc czasem i do niej siknie... Ale siki w nocniku bywają, wtedy wiadomo oklaski i buziaki są w nagrodę :) Zobaczymy co będzie dalej, bo sam nie woła, ja sadzam go co pół godziny czasem co godzinę, często z powodzeniem. Cierpliwa jestem, więc poczekam na dzień kiedy mnie sam zawoła :) siiiiii :)

    OdpowiedzUsuń
  14. U nas było kilka podchodów , ale pierwsze próby skończyły się "oznaczeniem terenu" w całym mieszkaniu. Córka jeszcze nie była gotowa. Mimo nacisków ze strony rodziny,postanowiłam, że poczekam aż córka zrozumie o co w tych chodzi i jaki to ma cel. W końcu nadszedł ten dzień kiedy przystąpiliśmy do działania. Bywały postępy i porażki, ale szybko córka opanowała "przytrzymywanie moczu" by móc spokojnie dobiec do nocnika, ściągnąć majtki i załatwić swoje potrzeby :) Nasz sukces nastąpił kiedy córka miała prawie 3 lata. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  15. U nas też walka z nocnikiem, bez zmuszania, jak sama zechce to usiądzie :) Choć na razie się na to nie zanosi :)

    OdpowiedzUsuń
  16. U nas fajnie sprawdziły się naklejki za każde zawołane i trafione siusiu :)
    Odpieluchowałam synka jak miał równo 2,5 roku w dwa dni mino wcześniejszych 1,5 rocznych prób :)
    To chyba jest troszkę tak, że jak przyjdzie taka świadomość w dziecięcej główce to odpieluchowanie się staje się od tak samo :)
    Nie trzeba się nad dzieckiem gimnastykować, niecierpliwić i szaleć :)

    OdpowiedzUsuń
  17. U nas początkowo szło dobrze - okres wakacyjny, więc ganianie po ogrodzie itp. ułatwiły sprawę i aż tak często ze szmatką nie musiałam latać. Za to w okresie jesiennym rozleniwiłam się, osikane body, rajstopki, skarpetki, spodnie kapcie, sprawiły, że zaczęłam częściej zakładać L. pampersa. I wyszło na to, że z odpieluchowania przerzuciłyśmy się na pieluchowanie, bo nagle zapomniała, że siku robimy do nocnika i że trzeba zawołać. Ale to wina mojego lenistwa i odpuszczenia. :)

    Ps. Do zobaczenia na spotkaniu we Wrocławiu. (?) :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiosną nadrobicie stracone i będzie cacy :)
      Tak, tak - do zobaczenia :)

      Usuń
  18. Życzymy powodzenia, wiem co to znaczy :) I masz racje u nas nocnik nigdy do zabawy nie służył.

    OdpowiedzUsuń